Tyczenie punktów granicznych w Markach - gdzie ta wiosna?

Test sprzętu firmy Leica wypadł nadspodziewanie dobrze, nie straszna mu śnieżyca, wiatr i mróz. Gorzej było z geodetami. O 17.00 wymiękł mi pomiarowy, bo płakał ;-) że ma mokre rękawiczki i jest cały skostniały.Praca geodety nie jest taka łatwa i przyjemna

Przyszłość fotogrametrii - Bezzałogowe Systemy Latające

Wystawa w Muzeum Techniki Drugi Przegląd Bezzałogowych Systemów Latających 2013rWyprawa do Muzeum Techniki na Drugi Przegląd Bezzałogowych Systemów Latających (BSL) była bardzo owocna. Spodziewałem się większych atrakcji, a zwłaszcza tego, że będzie to coś na kształt targów, czyli będzie można zobaczyć wszystko na żywo, a było, powiedzmy, statycznie. Nie zostałem także rzucony na kolana jakimś wynalazkiem czy super nowinką.

Muszę jednak przyznać, że sporo się dowiedziałem, a dokładniej mówiąc to sporo zaobserwowałem. Na wystawie rozmawiałem tylko z przedstawicielami firmy Taxus i Fotomapy. Na pozostałych stoiskach nikogo nie zauważyłem, choć zbytnio się nie starałem aby kogoś znaleźć.

Na przegląd, wybrałem się głównie po to, aby zobaczyć jak są wykorzystywane drony w geodezji, a dokładniej fotogrametrii; jakie oprogramowanie jest używane do wykonywania fotomap, DSM itp. Świadomie nie używam słowa ortofotomapy,  gdyż do prawdziwych ortofotomap to trochę tym produktom daleko. Nie jest to obraz, do którego jako fotogrametria jestem przyzwyczajony, czyli dokładność na poziomie pixela czy dwóch. O dokładnościach nikt nie wspomina wywołany, bo nie ma się czym chwalić, zwłaszcza jeśli nie używa się fotopunktów do tworzenia fotomap. Baner firmy Taxus z przykładową fotomapą to powiedzmy antyreklama. Nie musiałem się nawet przyglądać aby zobaczyć niejednolite kolory między kolejnymi nalotami (blokami). Także od razu rzuciły mi się w oczy duże błędy (przesunięcia) na liniach mozaikowania. Jednak, może to nie chodzi o dokładności  i nie ma się co nad tym rozwodzić, tylko zachwycać obrazem jako takim. Niejednokrotnie odbiorca nie jest zainteresowany dokładnym obrazem, za to bardzo ważna jest dla niego jakość fotograficzna i czytelność obrazu.

PteryxZe szczegółów, na jakie zwróciłem uwagę istotne jest, że obie firmy wykonują zdjęcia z pokryciem podłużnym 60% i poprzecznym bardzo podobnym, czyli 60%. To coś nowego, bo jestem przyzwyczajony do typowego pokrycia 60/30. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że stosując pokrycie podłużne i poprzeczne 60%, uzyskuje się bardzo sztywne bloki.  Z badań koleżanki, która pisała pracę na temat aerotriangulacji wyszło, że najbardziej optymalnym pokryciem jest wariant 55%/55%. Tylko, że to teoria, bo nawet w prawdziwej fotogrametrii, gdzie jest system nawigacji i kontroli kamery CCNS, dodaje się parę procent na odstępstwa od teoretycznych wartości.  Sądzę, że stosowanie pokrycia 60/60% podczas misji dronów wynika z kilku powodów:

  • Blok jest sztywniejszy (ale to każdy fotogrametria wie, jednak redukuje się liczbę zdjęć, bo im mniej zdjęć tym mniejsze koszty opracowania).
  • Pojawiają się znaczne wychylenia kamery i zejścia z osi szeregów oraz duże kąty znosu.  Wynika to z małej masy samolotów i podatności na podmuchy wiatru. Nie wspomnę o skręceniach zdjęć (spowodowane bocznym wiatrem), które w ogóle nie są korygowane.  W systemie Pteryx owszem istnieje możliwość korekty  ale jedynie wychyleń poprzecznych (głowica z kamerą porusza się w jednaj płaszczyźnie).

Kolejną ciekawostką zwłaszcza w dobie elektroniki autopilotów gps-ów, jest stosowanie, przez obie wymienione wcześniej firmy, czasowego wyzwalania migawki. Szczerze mówiąc, byłem w zaskoczony gdy usłyszałem od obu przedstawicieli, że taki wariant jest ”najbardziej optymalny”. Znajduję dwa powody, dla których warto sterować pracą kamery w ten sposób. Są nimi: niekomplikowanie sobie życia lub stosowanie odbiornika GPS o małej dokładności. Panowie nie idźcie tą drogą… Ciekawe czy już wasze cacuszka latały przy silniejszym wietrze, który jest skierowany wzdłuż szeregów? A może to dobra droga, bo zdjęcia są wyzwalane czasowo, ale za to bardzo gęsto.  Później wystarczy wybrać co któreś zdjęcie … Hmm? Ale przecież od takich rzeczy jest elektronika, która on-line może dobrać najbardziej optymalne miejsca wykonania zdjęć.

Przyglądając się bezzałogowym systemom latającym (BSL), które były pokazywane na wystawie, zauważyłem dwa kierunki rozwoju. Poza jednym rodzynkiem, wszystkie konstrukcje były albo w formie płatowca (samolotu), albo w formie wielowirnikowca (Quadro / Hexa Copter). Rozwiązania ze skrzydłami stosowane są do systemów, które muszą jak najdłużej przebywać w powietrzu na stosunkowo wysokim pułapie, a wielowirnikowce to idealne rozwiązania do zastosowań bliskiego zasięgu, wymagające dużej precyzji, np. loty w terenie zabudowanym między budynkami. Obie konstrukcje mają swoje zalety i wady, zwłaszcza samoloty wymagają długiej nauki pilotażu, choć i tu można zastosować zabiegi, które to ułatwiają. Przykładem są zasobniki ze spadochronem, które są uruchamiane (otwierany jest spadochron) zamiast klasycznego lądowania. Taki upadek ze spadochronem sprzęt podobno  wytrzymuje bez uszczerbku, jednak mam inne zdanie co do kamery. Może i nic jej się nie dzieje, ale stałe kamery (ogniskowa, PPA itp) wymagają ponownej kalibracji.

Wracając do rodzynka, to znana konstrukcja helikoptera na hałaśliwy dwusuwowy silnik spalinowy. Sądząc po wyglądzie helikopter wiele już przeszedł, potwierdza to strona internetowa właściciela. Helikopter jest używany w produkcjach filmowych, a lista filmów, w których brał udział, jest bardzo imponująca.

Zwróciłem uwagę na jeszcze jedną firmę, która posiada samoloty, ale napędzane, nie jak większość silnikami elektrycznymi, a silnikami spalinowymi. Te modele mają dość duży udźwig, pozwalający przenosić moduł do skaningu lotniczego (Lidar).

 

Podsumowując, sądzę, że technologia bezzałogowych systemów fotogrametrycznych jest bardzo ciekawa  i przyszłościowa, jednak na dzień dzisiejszy jeszcze zbyt droga, zbyt skomplikowana i nieporęczna. Nadmienię także o bezpieczeństwie i prawie, które ogranicza stosowanie takich rozwiązań. Wykonywanie zdjęć na większych obszarach jest nieekonomiczne i przegrywa z klasycznymi nalotami fotogrametrycznymi.
Wykonywanie zdjęć na mniejszych obszarach także przegrywa kosztowo, tym razem z motolotnią.

Fana obudowa dla wirnikowca

Jednak technologia jest na tyle młoda, i bardzo dynamiczna, że trzeba mieć rękę na pulsie, a za kilka miesięcy to o czym wspominam, może być nieaktualne. Na obecną chwilę najbardziej warte zainteresowania są wielowirnikowce. Moim zdaniem nie są konkurencją dla nalotów fotogrametrycznych,  lecz ich uzupełnieniem. Idealnym zastosowaniem bezzałogowców są:

inspekcje wież, masztów, wysokich budynków;

  • uzupełnieniem fotogrametrii naziemnej (np. wyeliminowanie podnośnika);
  • wykonywania zdjęć panoramicznych i skośnych, pojedynczych zdjęć pionowych;
  • zdjęcia szpiegowskie lub rozwodowe :-D
  • pomijam stosowanie w służbach porządkowych i specjalnych.

Lista może być bardzo długa i każdy coś mógłby tu dodać.

 

Tyle na temat samej wystawy. Teraz zajmę się bliższym przyjrzeniem się programom (EnsoMOSAIC, Dronemapper) do obróbki zdjęć z BSL. Mam nadzieję, że w niedługim czasie napiszę coś na ten temat.

 

Koliber

Wystawa

 

Drony dla geodetów? Przegląd bezzałogowych systemów latających.

Oktokopter jako platforma nośna kamery semimetrycznej?Dziś wybieram się na wystawę do Muzeum Techniki w Pałacu Kultury i Nauki, poświęconą przeglądowi bezzałogowych statków powietrznych. Lista wystawców jest dość długa i różnorodna. Najbardziej interesuje mnie temat wykonywania ortofotomap i modeli przestrzennych terenu przy pomocy samolotów bezzałogowych. Z ciekawością zapoznam się z zastosowanymi technologiami, tym bardziej, że w swojej pracy zawodowej dość często wykonuję opracowania bazujące na fotogrametrii lotniczej niskiego pułapu (ortofotoplany, Numeryczny Model Terenu itp). Jednak materiały (zdjęcia) pozyskujemy nie za pomocą dronów a motolotni, używając semimetrycznej kamery Hasselblad. Bezzałogowe statki powietrzne są bardzo ciekawą platformą nośną, choć mają sporo wad i ograniczeń.

Więcej moich uwag, wniosków i przemyśleń napiszę gdy wrócę z wystawy.

 

Dla zainteresowanych podaję link z informacją o wystawie.

W weekend warto się wybrać ze swoimi pociechami, bo w dniach 23 – 24 marca są warsztaty pilotażu dla najmłodszych i pokazy w locie.

 

Moje wrażenia z wystawy w Muzeum Techniki - Drony i inne latające cuda

Jak zamienić (skasować) fragment tekstu w Microstation V8?

Często się zdarza, że chcemy zamienić fragment tekstu w pliku DGN, DWG lub DXF. Nie jest to problem, gdy do zmiany jest kilka tekstów, ale co zrobić, gdy jest tego bardzo dużo. Przykładem jest sytuacja, gdy chcemy np. do wartości liczbowych dodać lub odjąć jakąś wartość. Inny przykład- zmieniły się jednostki i trzeba przesunąć przecinek we wszystkich wartościach.

Właśnie z takim problemem przyszła do mnie koleżanka i pyta: Jak skasować początek wszystkich tekstów? I dodaje czy da się to zrobić funkcją Edit-find/replace tekst w MicrosStation v8?

Jest do zamiany:

24-900019/B/PsV  -->  B-PsV
24-930/N --> N
24-672/RV   -->  RV

Popatrzyłem na przykład i stwierdziłem, że funkcją Edit-find/replace to nie bardzo. Robiłem już kilka podejść do tej metody I nigdy nie miałem zadawalających efektów.

Niby jest możliwość używania Regular Expressions :

Character  Meaning

c

 \c

^

$

.

:a

:d

:n

: A

[...]

[^...]

s*

s+

st

any non-special character c matches itself

 turn off special meaning of character c

beginning of line

end of line

any single character

any alphabetical character [a-z|A-Z]

any digit [0-9]

any alphanumeric character [a-z|A-Z|0-9]

colon followed by a space also matches any punctuation character

any one of the characters in ...; ranges such as a-z are legal

any single character not in ...; ranges are legal

zero or more occurrences of string s

one or more occurrences of string s

string s followed by string t

Jednak, najszybszą metodą, jaka przyszła mi do głowy, był eksport tekstów do pliku tekstowego (csv). Modyfikacja tekstów w Excelu i wciągnięcie skorygowanych tekstów do Microstation. Metoda bardzo naokoło, ale liczy się efekt.

 

Eksport tekstów ze współrzędnymi do Excela, modyfikacja i import do Microstation

Jak to zrobić?


1. W Microstation wyświetlamy tylko te teksty, które chcemy modyfikować.

2. Rysujemy fence (ogrodzenie).

3. Uruchamiamy makro poleceniem macro c:\ExportText_XYZ (w tym przykładzie makro jest w głównym katalogu na dysku c:\) A tu jest rzeczone makro: Makro do exportu tektów z Microstation do pliku tektowego CSV (format: "text",X,Y,Z)
Makro exportuje z DGN/DXF/DWG tylko teksty ze współrzędnymi X Y Z. W makro na sztywno wpisałem ścieżkę wynikowego pliku na c: , może kiedyś przerobię i dodam jakiś interfejs graficzny, na razie jest jak jest. Gdyby coś z makrem było nie tak to proszę o email.

4. Powstaje nam plik c:\ ExportText_XYZ.csv, który wygląda następująco:

"5-794/RVI", 7469194.4, 5800462.72, 0
"5-81/Ls", 7469136.73, 5800521.55, 0
"5-889/B/RVI", 7469121.78, 5800520.41, 0
"5-900080/B/RVI", 7469174.728, 5800510.01, 0
"5-900081/B/RVI", 7469148.478, 5800476.73, 0
"5-900082/B/RVI", 7469163.006, 5800494.61, 0

5. Otwieramy plik Excelem przerabiamy pierwszą kolumnę. Ja użyłem takiej formuły do modyfikacji tekstu: =PODSTAW(PRAWY(A1,DŁ(A1)-SZUKAJ.TEKST("/",A1,1)),"/","-") a tu mój plik z Excel: Przykład - modyfikacja tektów (EXEL)
Jeśli potrzebujemy wykonać inne działania na tekstach to Excel bardzo dobrze się do tego nadaje. Gdy tekstami są liczby to nie ma problemu z przesunięciem przecinka czy dodaniem/odjęciem jakiejś wartości.

6. Po modyfikacjach zapisuję plik CSV (oczywiście zmienione teksty muszą być w pierwszej kolumnie):

RVI,7469194.4,5800462.72,0
Ls,7469136.73,5800521.55,0
B-RVI,7469121.78,5800520.41,0
B-RVI,7469174.728,5800510.01,0
B-RVI,7469148.478,5800476.73,0
B-RVI,7469163.006,5800494.61,0

7. Teraz już tylko importujemy teksty do MicroStation (oczywiście ustawiamy wcześniej prawidłowe parametry kolorów, warstw itd. ). Tools – Annotation – XYZ Text

 

Jeśli komuś się przydał ten opis i zamieszczone makro, to polecam przycisk „Lubię to !!" na górze strony :-)

 

Ciekawostka z rozmów między fachowcami - homonimy

Kabaret Dudek -sęk

Wczoraj rozmawiałem z klientem, architektem- fachowcem jakże bliskiej mi branży. Ponieważ wykonuję dla niego opracowanie inwentaryzacji architektonicznej, rozmowa zeszła na temat współrzędnych i osnowy geodezyjnej.
Od słowa do słowa, aż  w końcu padły magiczne "błędy współrzędnych”, które wywołały niemalże przerażenie w oczach i nietęgą minę u mojego rozmówcy. Zastanowiło mnie to. Zacząłem opowiadać o błędach innymi słowami i szukać przyczyn takiej reakcji mojego kolegi. Po jakimś czasie zrozumiałem, że to, co dla geodety jest błędem współrzędnych, czyli  pożądaną wartością, świadczącą o skrupulatności pomiaru, dla architekta kojarzy się ze zwykłą pomyłką przy pracy.  Bingo! Dotarło do mnie, że po prostu muszę użyć innego wyrazu, bo błędy pomiaru mogą kojarzyć się z pomyłkami. Kiedy, zamiast o błędach współrzędnych, zacząłem mówić o dokładnościach, mój rozmówca odetchnął z ulgą. To była owocna zmiana, zaczęliśmy się rozumieć.
Kiedy teraz się nad tym zastanawiam, myślę, że kolega architekt miał prawo ulec językowej iluzji. Rzeczywiście określenie: błędy ma negatywną konotację i w rozmowach z laikami lepiej zastępować je innymi, mniej nacechowanymi pejoratywnie.

Ciekawe, co powiedziałby na to polonista?

 

 

Udało się, mam komentarz :

 

Mariuszu, tak zdarza się między profesjonalistami, którzy mówią do siebie dwiema gramatykami i dwoma słownikami, typowymi dla swoich grup zawodowych. W języku polskim wyrazy, które znamy z codziennego użytku, wykorzystane w nowym, zawodowym znaczeniu nazywamy profesjonalizmami. Posłużyłeś się jednym z nich i nie zostałeś zrozumiany. Może w takim razie, zamiast niego, wspólnie z kolegą architektem wymyślicie neologizm, który będzie pomiędzy geodezją i architekturą, żeby i wilk był syty i owca cała. Zresztą w polskim codziennym też zdarzają się wyrazy, które brzmią tak samo, mają tę samą pisownię za to inne znaczenie. To homonimy. Ilekroć o nich myślę, przypomina mi się stary, dobry sęk ze szmoncesu. Oto on, w najlepszym wykonaniu :

 

 

 

Kabaret Dudek - sęk

Powrót do korzeni – pomiary terenowe totalstation

znaczek zabytekWyrwałem się z biura i przez ostatnie kilka dni wykonywałem inwentaryzację architektoniczną zabytkowego budynku. To trochę inny typ pomiarów niż klasyczny pomiar tachimetryczny, bo w zasadzie wszystkie pomiary wykonuje się bezlustrowo. Jak wiadomo, taki pomiar ma swoje zalety i wady. Do zalet ewidentnie zalicza się pomiar miejsc niedostępnych, należy jednak pamiętać jak działa laser, że plamka ma swoją wielkość, często ślizga się po krawędziach i można dostać błędne współrzędne.  W związku z tym, przy tego typu pomiarach często zmienia się stanowisko instrumentu, najczęściej nie ma drugiej osoby do pomocy, zatem sposób sygnalizacji osnowy pomiarowej musi być zmieniony. Wbijanie palików, gwoździ i centrowanie instrumentu nad nimi nie wchodzi w grę no i kto miałby trzymać lustro. Trzeba wykorzystać sygnały ścienne – tarcze celownicze. W mojej praktyce były już używane markery olejne do rysowania, oryginalne tarcze Leica,  folie odblaskowe z narysowanym krzyżem, oraz naklejki samoprzylepne. Tym razem przygotowałem naklejki z naniesionym krzyżem. Z oczywistych względów zastosowałem krzyż maltański, lecz tym razem narysowałem go inaczej. Zwykle na tarczach celowniczych czarne pola krzyży są usytuowane pionowo/poziomo i tym samym pokrywają się z krzyżem kresek w lunecie. Ja jednak zrobiłem to tak jak na zdjęciu. Celując na mój znaczek (sygnał) - krzyż kresek jest na białym polu i jest idealnie widoczny, nawet przy bardzo słabym oświetleniu (zmrok czy pomiar w ciemnych pomieszczeniach). Poza tym, taki krzyż maltański jest idealnym celem niezależnie od odległości. Zatem zachęcam wszystkich do stosowania tego typu sygnałów. Z praktycznych porad dodam, że naklejki bardzo dobrze przyklejają się do rynien, obróbek blacharskich, futryn, farby olejnej ale także i do tynków, co widać na jednym ze zdjęć.
Znaczek folia1
 
 
Dla zainteresowanych zamieszczam gotową stronę w formacie PDF, do wydruku na drukarce laserowej. Niedługo pojawi się także programik, który będzie generował takie znaczki (sygnały) z dowolną numeracją, zatem proszę o chwilę cierpliwości.
 
 
 
 
Znaczek znak

Najciekawsze zawodowe projekty, w jakich brałem udział



Ortofotoplan wykonany z chmury punktów (skaning)- NOT w WarszawiePora napisać coś o projektach zawodowych, będzie to trudne z powodu upływu czasu, nie wszystko już pamiętam. Poza tym często nie mam już materiałów, które mógłbym zaprezentować; no i jest jeszcze jeden problem, powinienem uzyskać zgodę pracodawcy na publikację co niektórych informacji.

Na początek pokażę zrobiony przeze mnie system tworzenia ortoobrazów z chmury punktów. W firmie wykorzystujemy do obróbki danych ze skanera oprogramowanie ASCAN. Niestety w kwestii generowania ortoobrazów nie spełnił naszych oczekiwań i krok po kroku dorabiałem dodatkowe moduły, które poprawiały jakość ortofotografii.

Jakiś czas temu znajomy wspomniał o języku skryptowym Python, pokazał jak skonfigurować środowisko Eclipse i od tego się zaczęła moja zabawa z tym językiem. Praktycznie od razu okazało się, że w geodezji i fotogrametrii jest idealnym narzędziem. Zatem i tym razem wszystkie programy pisałem właśnie w Pythonie 2.7.

 

   

 

Ortofotoplan RGB utworzony z kolorowej chmury punktów - Dziedziniec zamku w Lidzbarku

 

Jeżeli komuś się nie wyświetla powyższe zdjęcie to proszę zainstalować Microsoft Silverligt

 

 

 

 

CDN......

 

Copyright ©   Mariusz Morańda   Wszystkie prawa zastrzeżone