Darmowe SEO - eksperyment z Google

Postanowiłem zrobić małe doświadczenie, które niestety będzie rozciągnięte dość mocno w czasie. Myślę, że pierwsze wnioski pojawią się dopiero za miesiąc. Doświadczenie ma służyć zaspokojeniu mojej wrodzonej ciekawości, ale najbardziej zdobyciu wiedzy.

Darmowe SEO


          Chciałbym sprawdzić jak to jest z panami wujkami Goole, Yahoo i Bing-iem i czy łatwo jest skupić uwagę wyszukiwarek na wybranej frazie? Otóż, napiszę artykuł typowo komercyjny, który ma za zadanie ściągnąć jak największą liczbę internatów. Ciekawi mnie jak to jest naprawdę z tym wielce magicznym i bardzo profesjonalnym SEO, czyli po naszemu -pozycjonowaniem stron. Od pewnego czasu i ja zainteresowałem się pozycjonowaniem stron z powodów bardzo oczywistych - tworzenia mojej domowej strony WWW – „Grochu z kapustą". Na początku w ogóle nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Przypominało to przysłowiowe poruszanie się we mgle. Poradniki w stylu 10 zasad SEO, owszem, są bardzo pomocne, zwłaszcza na początku, gdy niczego się nie wie, ale im dalej w las, tym więcej drzew. W miarę rozwoju strony było coraz trudniej. Największym wyzwaniem dla mnie okazało się jednak nie postawienie strony, ale zdobycie konkretnego miejsca w sieci. Chciałem być po prostu widoczny.

          Intuicja podpowiada mi, że SEO to jedna wielka ściema i wcale nie trzeba sobie tym głowy zawracać. Wystarczy robić swoje (pisać artykuły), a strona i tak wędruje cały czas w górę. Jeśli nasza strona podoba się otoczeniu i zawiera ciekawe treści to nic więcej nie trzeba, no może poza paroma zabiegami, polegającymi na dodaniu strony do wyszukiwarek. Trochę przesadziłem z tym „nic więcej nie trzeba". Sprecyzuję, co miałem na myśli.

Moim zdaniem na początku trzeba zrobić tylko kilka rzeczy (dokładne opisy są wszędzie w sieci), typu:

  • Mieć jakiś system zarządzania treścią CMS ( ja używam Jommli i Wordpressa, a przymierzam się do Django)
  • Stosować przyjazne nazwy URL
  • Używać dodatków tworzących mapę strony w formacie xml
  • Opisać opis,tagi i meta dane dotyczące naszej strony
  • Stworzyć plik robots.txt, favicon, itp.
  • Skonfigurować plik htacces tak aby stosować jedną nazwę strony(WWW lub bez) i używać jednego sposobu.
  • Na pewno jeszcze o czymś zapomniałem :-)

 

          Mając tak skonfigurowaną stronę (CMS), czyli gotową pod względem SEO, zabieramy się za zapełnianie jej treścią. Moim zdaniem lepsza jest intuicja i zapełnianie strony ciekawymi treściami, niż triki, linki, i inne sztuczki SEO. Teraz potrzebujemy tylko CZASU aby polubił nas Google (oraz Bing i Yahoo).

 

 

Za jakiś czas zamieszczę moje obserwacje i spostrzeżenia z przeprowadzonego testu. Zapraszam do zaglądania na moją stronę i śledzenia wyników eksperymentu.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Copyright ©   Mariusz Morańda   Wszystkie prawa zastrzeżone